Nasz Cypr na własną rękę cz. II – Larnaka, Limassol, Akamas

W pierwszej części wpisu o Cyprze na własną rękę dowiedzieliście się, że Cypr to wyspa totalnych kontrastów i każdy znajdzie w niej coś, czym się zachwyci. Pisałam o kosztach takiej podróży na własną rękę i o zaletach takiego sposobu podróżowania 🙂 Znajdziecie tam też praktyczne informacje o tym, jak poruszać się po Cyprze i gdzie wynajmowaliśmy auto.

W tej części przybliżę Wam naszą trasę, polecę sprawdzone noclegi i oczywiście dowiecie się, gdzie zjeść. Nie zabraknie też zdjęć!

Półwysep Akamas

Dzień 1: Larnaka

Dojazd z lotniska do Larnaki, cena i strategia poruszania się autobusami na Cyprze

Larnaka była naszą pierwszą bazą noclegową, ponieważ lotnisko Wizzair jest bardzo blisko tego miasta. Wylądowaliśmy wieczorem i od razu udaliśmy się do punktu informacji na lotnisku, gdzie miły pan wytłumaczył nam, gdzie znajdziemy autobus i na jakim przystanku najlepiej wysiąść, aby mieć blisko do naszego Airbnb. Niestety nasz najbliższy przystanek o tej porze dnia nie funkcjonował, dlatego tym lepiej, że dopytaliśmy w informacji.

Autobusy jeżdżą całkiem często, przystanek przy hali przylotów znajduje się po lewej stronie terminalu, a bilet kupuje się u kierowcy – kosztuje tylko 1,5 euro. Kierowcy są mili i raczej mówią po angielsku, dlatego jak reszta turystów, pokazaliśmy nasz nocleg na mapie i prosiliśmy kierowcy, by powiedział nam kiedy wysiąść. Tę strategię przyjęliśmy na cały dalszy pobyt na Cyprze i sprawdziła się świetnie 🙂 Musicie wiedzieć, że nazwy przystanków nie są najlepiej widoczne.

Nocleg w Larnace – gdzie spać i co robić?

W Larnace zatrzymaliśmy się tylko na jedną noc, więc spędziliśmy w niej jedynie wieczór oraz poranek. Nocleg mogę jak najbardziej polecić na krótki pobyt – to czyste studio w średnim standardzie w fajnej okolicy.

Jeśli nie masz jeszcze konta na Airbnb, będzie mi bardzo miło, jeśli założysz je poprzez zaproszenie z tego linku(klik). Dzięki temu Ty dostaniesz gratis około 138 zł na podróże, a ja 70 zł (w zależności od kursu euro). Super, co? <3

Poranek widziany z naszego okna w Larnace

Przy zameldowaniu nie było naszego hosta, ale zostawił nam klucze w skrzynce i kontakt z nim był bardzo sprawny, już przed przyjazdem dużo nam wytłumaczył. Kilka minut od mieszkania znajduje się najpopularniejszy w Larnace deptak przy plaży miejskiej (Finikoudes beach), a tam największy przystanek autobusowy, z którego dotrzecie w każdy rejon Cypru.

Jak widzicie, nocleg mieliśmy naprawdę blisko plaży i przystanku Finikoudes!

Jednak sama plaża Finikoudes nie należy do najpiękniejszych (do najpiękniejszych plaż na Cyprze jeszcze dojdziemy!;)). Blisko są ciekawe knajpki, supermarkety i kawiarnie.

Nasz krótki przystanek w Larnace

Do Larnaki dotarliśmy wieczorem i gdy tylko się ogarnęliśmy, przekąsiliśmy coś z piekarni i poszliśmy eksplorować okolicę. Okazało się, że blisko jest kilka fancy knajpek, w których było sporo młodych ludzi. Nie usiedliśmy jednak w żadnej, tylko poszliśmy na plażę, która jak już wspomniałam, znajdowała się rzut beretem od naszej bazy. Po drodze, w jednej z wąskich uliczek już przy samym wyjściu na deptak przy plaży, natknęliśmy się na klimatyczny zaułek z barami, gdzie były tłumy ludzi w naszym wieku. Takie swojskie miejsca uwielbiamy, dlatego od razu zamówiliśmy piwko i chillowaliśmy obserwując z bliska nocne życie lokalsów 🙂

Rano udaliśmy się zdobyć śniadanie do miejsca, które host oznaczył nam jako miejsce targowiska i supermarketów. Co prawda nie był to dzień targowy, ale kilku lokalsów sączyło kawkę w jedynej tam kawiarni w PRL-owskim stylu (bynajmniej nie designerskim:)). Podróże nauczyły nas, że takie obskurne miejsca zwykle pozytywnie zaskakują i tak też było tym razem 🙂 Zamówiliśmy lokalną (turecką) odmianę espresso. Podała nam je pani w fartuchu, z papierosem w ustach, która następnie dosiadła się do stolika swoich ziomków, by z nimi pogawędzić. Poczuliśmy znajomy z dzieciństwa klimacik post-PRLowskiego przedmieścia 🙂 Czy wspomniałam, że kawa kosztowała 50 eurocentów?

a turecką kawę polecamy! 🙂

Dzień 2: Skała Afrodyty, Pafos i Limassol, jako świetna baza wypadowa

Po kawce i śniadaniu, około 10:00 podjechała pod nasze airbnb umówiona wcześniej Toyota Yaris (więcej o tej lokalnej wypożyczalni, koszcie oraz ruchu lewostronnym przeczytacie w pierwszej części posta- tu). Ruszyliśmy w kierunku naszego drugiego noclegu w Limassol, ale najpierw mieliśmy do zwiedzenia dwie miejscówki.

Aphrodite’s Rock

Skała Afrodyty – Pissouri

Przystanek pierwszy: Aphrodite’s Rock, czyli skała, w pobliżu której Afrodyta wynurzyła się kiedyś z morskiej piany 🙂 Tak naprawdę jest to ładna, kamienista plaża, na którą rozpościera się fajny widok z góry (ulica położona jest wyżej, dlatego trasa jest urokliwa).

Pafos

W Pafos mieliśmy w planie zobaczyć kilka miejsc, o których piszą w każdym przewodniku, jednak nie starczyło nam czasu – chcieliśmy dotrzeć do Limassol w godzinach zameldowania. Zaszliśmy więc tylko do napotkanego muzeum archeologicznego, które znajduje się przy linii brzegowej i którego w sumie nie polecamy (chyba że ktoś jest archeologicznym freakiem). Stosunek atrakcji do ceny nas nie przekonał, ale przynajmniej mieliśmy ciekawy spacer. Dla mnie najciekawsze były kaktusy i palmy <3

Generalnie nieopodal Pafos znajduje się drugie lotnisko, dlatego oprócz Larnaki, często to duże miasto wybierane jest jako baza wypadowa. W okolicy jest naprawdę sporo do zobaczenia więc zachęcam 🙂 Żałuję, że nam się nie udało zobaczyć Grobowców Królewskich.

Nocleg w Limassol – gdzie spać?

Limassol jest świetną bazą wypadową! To duże miasto, dlatego mnóstwo tam turystycznych restauracji , jest też promenada no i oczywiście morze. My wynajęliśmy mały apartament przez booking.

No to tradycyjnie – jeśli nie macie jeszcze konta, będę wdzięczna, gdy założycie je z mojego linku (klik) – oboje dostaniemy po 50 zł, gdy zabookujecie nocleg 🙂

Do morza mieliśmy 3 minuty na piechotę, ale niestety nie mieliśmy widoku na wodę. Hostka była przemiła i pomocna, a w mieszkaniu wszystko, czego potrzebowaliśmy. Zacisznie, a blisko do ulicy z licznymi knajpkami. W jednej z nich jedliśmy najlepszy tradycyjny posiłek podczas naszej podróży!

Limassol – gdzie zjeść? Najlepsza knajpa z lokalnym jedzeniem!

To był nasz pierwszy posiłek w restauracji na Cyprze i był to strzał w dziesiątkę. Nawet teraz, gdy o tym piszę po 2 latach, ślinka mi cieknie na samą myśl 🙂 Cypr słynie z potraw mięsnych i sera halloumi. TEN SER, odpowiednio przyrządzony to jakieś niebo w gębie. I w Monastiraki Athens Kebab[klik] był zdecydowanie najlepiej przyrządzony <3 Niech Was nie zmyli nazwa, to nie jest kebabownia, tylko restauracja ze swojskim, greckim klimatem, gdzie przychodzą jeść lokalsi – a to jest najlepszą rekomendacją!

Do sałatki dostaliśmy pyszny chlebek pita.

Porcje są naprawde duże, więc zamówiliśmy jedną sałatkę z serem halloumi (MUSICIE są zamówić), souvlaki z kurczaka, czyli ichniejsze mięso na patyku z frytkami oraz pół litra wina domowego. Zapłaciliśmy 23 euro, co było bardzo tanią ceną, jak na Cypr. Żałuję, że nie wróciliśmy spróbować innych specjałów 🙂

Te szaszłyki to właśnie souvlaki. PS wiedzieliście, że Cypr słynie też z ziemniaków?

Dzień 3: Autem na Półwysep Akamas, czyli jeden z najlepszych dni na Cyprze.

Następnego dnia Ruszyliśmy w drogę na zachodnią stronę wyspy, na przepiękny półwysep Akamas, będący jednocześnie ogromnym rezerwatem przyrody.

My wybraliśmy trasę drogą wzdłuż klifu. Trudniejsza trasa wiedzie przez górę 🙂

Od razu kilka praktycznych wskazówek 🙂

Na GPSie trzeba wpisać jako cel Baths of Aphrodite, bo właśnie nieopodal Łaźni Afrodyty kończy się asfalt i znajduje się parking (dlatego nie musicie ubezpieczać auta na drogi nieutwardzone). Zaczynają się tam też szlaki turystyczne, które można pokonać pieszo lub na quadzie. Osobiście polecam pieszą wycieczkę wzdłuż klifu, bo widoki są zbyt zachwycające, by tak po prostu przejechać tę trasę.

Zdjęcie bez filtra, ale i tak nie oddaje tego zapierającego dech w piersiach widoczku.

ACZKOLWIEK, jeśli bardzo zależy Wam, aby dotrzeć aż do Blue Lagoon, a nie jesteście zbyt wprawieni w pieszych wycieczkach, możecie rozważyć jednak quada. Nam spacer w dwie strony zajął 3 czy 4 godziny (z odpoczynkiem nad samą wodą), a zawróciliśmy jakieś półtora kilometra przed Niebieską Laguną. Z tego, co wiem, do Blue Lagoon i tak nie da się wejść od strony lądu, by popływać, a spacer w 37 stopniach dał nam tak popalić, że już zaczęliśmy mieć fatamorgany, więc woleliśmy zawrócić 😉 Pamiętajcie o nakryciu głowy, wodzie i filtrze 50!

Turyści 🙂

Jeśli będziecie mieli jeszcze siłę na plażowanie, tuż obok parkingu jest piaszczysta plaża. My zjedliśmy obiad w jednej z knajpek przy plaży.

Jeśli lubicie sobie pojeździć offroad, powinniście zostać dłużej w rejonie Akamas i zwiedzić inne jego części. Czytałam o kilku pięknych miejscach, między innymi plaży, gdzie wykluwają się żółwie <3

Widzicie ten cypel po prawej stronie zdjęcia? To pole namiotowe. Widać tam kilka camperów. Super opcja dla osób, które lubią campingi!
Spotkaliśmy też kozę! Niejedną! 🙂

Z ciekawostek jeszcze dodam, że sama droga na półwysep Akamas prowadzi krętą szosą dookoła gór, gdzie wjeżdża się coraz wyżej i wyżej, a przepaść robi się coraz większa i większa ;D Nie ma jednak czego się bać, bo droga jest szeroka i bezpieczna (choć jeśli macie lęk wysokości, ręce mogą się spocić, wiem co mówię xD). Za to widoki niesamowite!


Jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało! W następnej części wpisu o Cyprze na własną rękę napiszę o urokliwym miasteczku Lefkara oraz o południowym-wschodzie Cypru, gdzie zatrzymaliśmy się na kilka dni, by odprężyć się w lazurowej wodzie i białych plażach <3

Dodaj komentarz